Wybiegłem za wszystkimi na zewnątrz i dostrzegłem znajomy statek, myślałem że po mnie wrócili jednak ci oddali parę strzałów i odlecieli.
- I co, nie potrzebują cię. Myślisz że będą ratować jednego sztormowca jak mają ich tyle? - spytał młody, dziewczyna trzepnęła go w ramię.
Spojrzałem na niego a następnie na odlatujący statek. Ruszyłem przed siebie rzucając ze złością górną część zbroi. Usiadłem na jakiejś skale i zamknąłem mocno oczy opuszczając głowę.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz